2200km po remoncie auto , i te 2200 km jazdy ala żuk , po 1500 z małymi dociśnieciami max 5500-6000 do dzis kiedy to newy wzieły góre.
Trasa Prudnik-Opole , po wyjechaniu z Prodnika na 100m przedemną czarne BMW 535i jakiś 94r - chyba 211KM , troche dres/wieś style tuning opakowania. - bmsru ruszało z bobocza prosto pod moje kołą , wiedz na drugi pas ale on ze startu pełna dzida , ja ze 70 km/h , wyprzedziłem zjechałem na swoj pas. A pan - łysy z panną notabene sie chyba albo wkur... albo chciał mi coś zrobić bo sie przyczepił do zderzaka tak że nie widziałem świateł jego w lusterku. Najpierw góre wzioł strach bo miał okazje wiele razy by mnie wyprzedzić a nie zrobił tego , potem ze strachu wpadłem na pomysł że pojade taki objazdem 5 km w króty nikt myslący by nie skrecił i wyjade na tą samą trase już bez tej Bmsru na zderzaku - niestety gość pojechał ZA MNĄ! , wiedz postanowiłem uciec , dałem lekko po garach (nie było gdzie jeszcze , mały drift na (piasku były jakies roboty) i auto znikneło , wrociłem na droge główną i po 2 minutach ta sama akcja , znowu siedzi , zwolniłem do 60 km/h , tak ze nas wyprzedził nawet maluch , gość zdecydował sie - wzioł mnie jak zobaczyłem jego krzywą gębe , gile z nosa , i ta panna z pod stodoły postanowiłem sie nie bać gnoma i teraz ja siedziałem mu na kuprze , wyprzedzał przed łukiem a za łukiem prosta , 120km/h wyprzedzam za nim , na łuku jade lekko wysunięty na prostej DZIDA (pierwsza taka dzida po remoncie) 4 sek mineły w czaie których Bmsru wyprzedziłem , z pod maski dochodził świst , a kregi słupa wcinały sie w moj fotel - na liczniku szybko zagościło prawie 200km/h
czekałem na ten orgazm

poł roku remontu i docierki , i opłacała sie kazda złotówka, chdzby i dla wkur.. gemby tego Bmw kierownika która oczami mogła by zabic , chodz nie przyjzałem sie mu bo dość szybko zniknoł w lusterku i zawrócił , auto mam z modami wiadomo , ale po remoncie nie dotykłem jeszcze przełącznika psychopaty (czipa) ani nie wkrecałem doładowania , wiedz tak powinna latać seria ??? szok!!! .
Pozdro.