Mam problem z moim furakiem (200sx s13). Osobiście od 5 lat nic takiego mi sie nie przytrafiło i z tego co pamietam nikt z was nie mial podobnego problemu (no moze do momentu w którym aktywnie uczestniczyłem w dyskusjach na forum TK).
Podczas jazdy z nieznanych mi przyczyn samochód nagle gasnie ale nie jest to powolny spadek obrotów do 0 tylko takie cos jak bym nagle podczas jazdy wyłaczył samochód kluczykiem... Nagle obroty spadaja do 0 i podczas próby odpalenia rozrusznik kreci, pompa pompuje obroty wariują tzn dzieje sie tak jak by nie mógł odpalic idą w górę do 400 rpm i spadaja do 0 i znów gaśnie podczas dodawania gazu ida do 400-800 i znów gaśnie. I moge go sobie tak piłowac i piłowac i nic mu to nie daje... Po jakis 3 minutach zapala normalnie i mozna nim jedzic... Objaw jest podobny podczas próby odpalenia jak do walnietego CAS (crank angel sensor - Chyba tak to sie pisze
Dzieje sie tak niezaleznie od pory dnia, długosci jazdy czy warunków atmosferycznych.
Moze ktos miał podobny objaw i bedzie w stanie mi pomóc albo cos doradzić.
Z góry wielkie dzieki.
PS sprawa jest dosc pilna poniewaz jezdzę nim na codzień a nagłe wyłaczenie silnika podczas jazdy stwarza dosc nieprzyjemne odczucia podczas próby hamowania zaciskami od 300zx-a... (sporo sie nameczyłem aby go wyhamować)






